Biegnę przed siebie, przysiadam i staram się utrwalić uciekający czas. A uciekający czas najlepiej widać po dzieciach. Trochę będzie o nich, trochę o mojej dłubaninie. Tak po prostu. Zwyczajnie.
wtorek, 11 sierpnia 2009
Przeprowadzka

Po pierwsze gorąco dziękuję Edzie za wyróżnienie.

 

Jest mi niezmiernie miło.

 

W sumie to nie wiem dlaczego, ale pomyślałam, że już czas na zmiany i zdecydowałam przenieść się na bloggera. Od dawna się czaiłam, blog nie wygląda jeszcze tak jak bym chciała, ale postanowione, klamka zapadła.

Zdecydowałam też, że nie będę dalej prowadzić ani bloga Judytki, ani kulinarnego, bo nie mam do tego ani czasu, ani serca. Jedynie blog Julka będę uaktualniać od czasu do czasu. Pozostałych blogów nie mam zamiaru likwidować, ale nie zamierzam też na nich pisać. W nowym miejscu będzie po prostu wszystko - "i mydło i powidło".

A o to adres:

Drobiazgi Maknety

Serdecznie zapraszam

sobota, 25 kwietnia 2009
Potrzebna pomoc

Koleżanka znalazła się w trudnej sytuacji życiowej.

Dziewczyna ma talent, szyje piękne torebki. Dlatego zapraszam na jej AUKCJE ALLEGRO

a także do odwiedzenia jej prac w galeriach

MOON art w DECOBAZAAR

MOON art w elleFANT

MOON art  w Wylęgarni

MOON art w AleŁadne

torba MOON art

torba MOON art

 

Zdjęcia pochodza z bloga : MOON art

środa, 22 kwietnia 2009
Dziękuję za wyróżnienie i zapraszam do dalszej zabawy
 
Takie o to wyróżnienie otrzymałam od Moteczka i E-Lucyny
Bardzo serdecznie Wam dziękuję.
 
Strasznie ciężko jest mi brać udział w takich zabawach, bo ze wszystkimi chciałabym żyć w zgodzie i przyjaźni.
Ale postanowiłam tym razem wytypować osiem przyjaciółek blogowych - My FRIENDS ;-)
Ulla
Motylek
Jednoskrzydła
Aggaw
Czarcik
 
 
I jeszcze karteczka dla Was
kartka dla ciebie
 
Jakiś czas temu  Motylek zaprosiła mnie do innej zabawy. A ja jak to ja odłożyłam na później i zapomniałam. Dzisiaj mi się przypomniało, więc piszę.
 
 

4 miejsca, w których mieszkałam:

  •       na nowo powstającym osiedlu, gdzie rano budził nas kogut, a zimą zajączki pochodziły pod sam balkon
  •       w akademiku
  •       na peryferiach Warszawy
  •       we własnym domku z ogródkiem

 

4 miejsca, do których lubię wracać:

  •   Ciężka sprawa, najpierw trzeba wyjść, żeby wrócić

4 ulubione potrawy:

  •       Kartacze
  •       Placki ziemniaczane
  •       sękacz
  •       makaron z sosem serowym i brokułami

 

4 potrawy których nie znoszę:

  •       zupa mleczna
  •       zupa wielojarzynowa
  •      brukselka
  •      nie mogę wymyślić, mało wybredna jestem

 

4 pasje, hobby:

  •       rękodzieło
  •   internet
  •       psychologia
  •      święty spokój

 

4 miejsca, które zwiedziłabym gdybym miała taką możliwość:

  •      Wiedeń
  • Paryż
  • Hiszpanię
  • Londyn

 

4 seriane/programy, które lubię:

  •      Barwy szczęścia
  •    M jak miłość
  •      Nigela gotuje

 

4 miejsca pracy:

  •       hotel
  • księgowość
  •      szkoła językowa
  •      szkoła   

 

4 rzeczy, które chciałabym zrobić, przeżyć:

  •       pojechać na wakacje
  •       spokojnie wypić kawę w zaciszu domowym
  •     założyć własną firmę
  • wyprowadzić dzieci na ludzi

 

4 skrywane marzenia z dzieciństwa:

  •       zostać strażakiem lub żołnierzem
  • zostać aktorką (to już w szkole podstawowej)
  • tak jak Motylek - mieć starszego brata
  • żeby moja mama tak jak mama koleżanki pracowała na popołudniową zmianę

 

4 ulubione filmy:

  • Pożegnanie z Afryką
  • To własnie miłość
  • Mamma mia

 

 

4 ulubionych muzycznych wykonawców/zespoły:

Tutaj nie mam co napisać, bo jestem w tej dziedzinie totalną ignorantką. Nawet mój mąż, który dużo słucha dobrej muzyki, nie był w stanie zaszczepić mi bakcyla.

4 rzeczy, które robię po wejściu na internet:

  •      Zaglądam na ulubione fora
  • Zaglądam na swoje blogi i inne zaprzyjaźnione
  • Szukam nowych fascynacji robótkowych

4 osoby, które typuję do dalszej zabawy:
  •      Aeljot
  • Alexls
  • Maqda
  • Eda


czwartek, 16 kwietnia 2009
Pod znakiem chorób

Święta minęły nam pod znakiem chorób. A ponieważ rodzinką liczna, to miele się to i miele i przechodzi z jednego na drugiego i tak w kółko, a najbardziej cierpią oczywiście najmłodsi. Judysia i Julek mają wirusowe zapalnie oskrzeli i kaszlą, smarkają, gorączkują już od Wielkiego Tygodnia. Całe święta spędziliśmy więc w domu, pomimo słonecznej pogody. Judysia tym razem przechodzi samą siebie, bo niemal nie schodzi z moich rąk, a nawet tata lub ukochany starszy brat nie moga się do niej dotknąć. I oczywiście co chwila wpada w płacz. Z jednej strony zaczyna mnie to już irytować, ale z drugiej, rozumiem, że źle się czuje - ciężko jej bardzo oddychać (nawet przez chwilę stanęła mi przed oczami wizja duszności jaka dopadła ją w zeszłym roku co skończyło się szpitalem), boli ją gardło i brzuszek (od soboty praktycznie nie zjadła żadnego konkretnego posiłku) i na pewno boli ją głowa, skoro bardzo wysoka gorączka męczyła ja przez kilka dni, a teraz wciąż ma stan podgorączkowy. Julek trzyma się dość dzielnie, w końcu to prawdziwy mężczyzna.

 

A jak już piszę o Julku, to bardzo serdecznie Was proszę, abyście pamiętali o 1% dla Julka (o ile oczywiście możecie i chcecie). Tak w ogóle to pamiętajcie o przekazaniu 1% Waszego podatku na jakąś Organizację Pożytku Publicznego, bo jest tak wielu potrzebujących i czekających na Wasze wsparcie.

Jeśli chcecie wesprzeć nasze zmagania to podaję dane, które trzeba umieścić przy wypełnianiu deklaracji podatkowej:

Fundacja Dzieciom „Zdążyć z pomocą”

ul. Łomiańska 5, 01-685 Warszawa

KRS 0000037904

 

koniecznie z dopiskiem 

1% na leczenie i rehabilitację Rosłaniec Juliusz (nr 4785).

 

Jeśli w deklaracji wyrazicie zgodę na przekazanie waszych danych, to będziemy mogli podziękować konkretnym osobom.

 

I zapraszam Was serdecznie na stronę Julka (która wciąż jest jeszcze w budowie)

Pomagamy Julkowi

 

banerek strony autystycznego Julka - chłopca z

 

wtorek, 07 kwietnia 2009
Moja rodzinka.

Stick Figure Family at FreeFlashToys.com

Make your Stick Figure Family at FreeFlashToys.com

niedziela, 29 marca 2009
Jestem mamą...

Przez przydapek znalazłam piosenkę Natalii Niemen

 

 

piątek, 20 lutego 2009
Sprawy bieżące

Bardzo przepraszam, jeśli zaniepokoiłyście się, że Wam organizatorka wymianki zaginęła.

Już jestem. Mam nadzieję, że nie zniknę. Nie znikęłam całkiem w sieci tylko działałam na trochę innym obszarze.

Dzięki pomocy kochanej Splocik udało mi się upiększyć blog mojego synka.

Julisiowo - o chłopcu z innej bajki  ,

a dzięki koleżance z innego forum, która sama ma chorą córeczkę, Juliś ma swoją stronkę www, na którą również serdecznie zapraszam:

Pomagamy Julkowi

Na razie stronka nie jest zbyt rozbudowana, bo  dopiero od kilku dni pracuję nad dodawaniem informacji.

 

Splociku i Supciu, bardzo, ale to bardzo gorąco dziękujęmy Wam za waszą pomoc.

 

Głównym jednak powodem mojej nieobecności była moja choroba. Okazuje się, że częste bóle głowy i oka są oczywiście związane ze stanem zapalnym zatok, a ten wynika po prostu z alergii. Do tej pory bagatelizowałam ból głowy, ale jeśli w ciągu dwóch tygodni nic mi nie pomagało, a do tego spuchło mi oko i cały czas miałam uczycie jakby coś od środka próbowało mi wypchnąć oko na zewnątrz, to niestety musiałam się poddać i pójść do lekarza. Zrobiłam badania i nie jest najlepiej. Cóż robótki ręczne nie są zbyt skutecznym lekarstwem na wszystkie moje dolegliwości.

 Tak więc pare robótek i owszem wykonałam w tym czasie, ale naprawdę niewiele - kilka drobiazgów. Wiem, że pare osób czeka. Przyznaję, przekroczyłam terminy. Jest mi ogromnie przykro, przepraszam.

Mam nadzieję nadrobić wszystkie zaległości w najbliższym czasie i w wysyłce i we wrzucaniu zdjęć moich prac na bloga oraz informowaniu Was o postępach uczestniczek wymiany i oczywiście o postępach Poczty Polskiej.

Aneladgam, przepraszam, ale chyba nie dostałam maila, zresztą trochę trudno mi było ostatnio czytać, więc być może niestety przeoczyłam twojego maila. W każdym bądź razie zakładki od Ciebie dotarły do mnie dzisiaj rano.

 

wtorek, 13 stycznia 2009
Kobieta zmienną jest.

Jakiś czas temu Ania - Hrabina wyróżniła mnie nagrodą:

 

 
Jest to dla mnie ogromnie miłe wyróżnienie, jednak na początku stwierdziałam, że dziękuję bardzo, ale się nie "bawię". Troszkę jednak przetrawiłam temat i doszłam do wniosku, że jednak dokonam tego wpisu. 
Wybór jest ogromnie trudny i bardzo się boję, że kogoś nie wyróżnię, kto jest dla mnie z tego czy innego powodu ważny, mam jednak nadzieję, że nikt nie poczuje się urażony.
 
Tą nagrodą postanowiłam wyróżnić blogi, które lubię nie za temat prac, ich jakość, czy też mnogość, ale za odczuwalne przeze mnie ciepło, unikalną atmosferę, są to miejsca, do których zaglądam by ogrzać się. O to one:
 
2. Dzień po dniu
5. Okruchy
6. Fiubzdziu
 
Na dzisiaj to już koniec. 

 

 

czwartek, 20 listopada 2008
Sprostowanie

Drogie  Koleżanki!

W poprzednim wpisie chciałam tylko pokazać, że więcej dzieci to nie koniec świata, że to nie tylko orka na ugorze i całkowite poświęcenie. A czytając wasze komentarze mam wrażenie, że napisałyście o kimś zupełnie innym - o jakiejś super mamie i perfekcyjnej pani domu. Nie mam nic wspólnego z super mamą, a z perfekcyjną panią domu tylko tyle, że książkę o takim tytule mam na półce i nawet jej nie przeczytałam. 

To że moje dzieci mają swoje obowiązki nie znaczy, że nie muszę im o nich ciągle przypomniać, gderać,  często toczyć boje. Są rzeczy, które robią chętnie, inne tylko pod przymusem. 

Poza tym ja naprawdę nie jestem zorganizowana. Jakby to przeczytały osoby z kręgu moich bliskich to pękłyby ze śmiechu. Ale może jak poczytam te wszystkie miłe komentarze, to uwierzę w to, że jestem jednak zorganizowana i taka się stanę. 

Wierzecie mi, że ze wszystkich rzeczy na świecie najtrudniej przychodzi mi właśnie wypełnianie obowiązków związanych z prowadzeniem domu. Mój dom zwykle przypomina pobojowisko. Szczególnie teraz, gdy jestem na życiowym zakręcie.

Szczerze, to na wytarcie kurzy, prasowanie czy ugotowanie skomplikowanego obiadu często nie znajduję czasu, ale na robótkę - zawsze jest odpowiednia pora, choćby i o 2-giej w nocy.

Pozdrawiam Was serdecznie.

Makneta

poniedziałek, 17 listopada 2008
O placuszkach i robótkach.

 placuszki

Dzisiaj na pewno nie będę pisała jak zrobić placki z jabłkami.

Dzisiejszy wpis będzie w pewnym sensie odpowiedzią na pytania: kiedy ty to robisz?, jak znajdujesz na to czas mając 4 dzieci?

* Judysia lubi sobie pospać w ciągu dnia - śpi i to dość długo, bo nawet do 3 godzin;

* Julek bardzo lubi  budzić mnie wcześnie rano, bywa że przed siódmą - wtedy głównie skupiam się na przygotowaniu jakiegoś śniadania dla chłopaków, ale dość często budzi mnie nawet przed szóstą. On oczywiście zaczyna dzień od bajki, więc siedzimy sobie razem, oglądamy bajkę, a ja wyciągam wtedy szydełko lub druty - te czynności nie budzą innych domowników;

* Moi starsi synowie to już duże chłopaki - nastolaty po prostu i choć nie zawsze łatwo się z nimi dogadać, to jednak mają jakieś tam swoje obowiązki w domu. Nic się nie stanie jeśli to oni odkurzą w domu, wyniosą śmieci, troszkę posprzątają w kuchni, rozładują zmywarkę, poodkładają zabawki na miejsce, pobawią się z młodszym rodzeństwem,  rozwieszą pranie.

* Mój średni syn (13 lat) wrócił skończył dzisiaj dość wcześnie lekcje i  przyszedł do domu z apetytyem na placki z jabłkami. Zapytał mnie czy nie mógłby usmażyć tych placuszków na drugie danie. Pewnie że mógłby, nawet jeśli wymagało to wyskoczenia do sklepu po jabłka. Oczywiście on chodził po jabłka, on przygotował ciasto i usmażył apetyczne placuszki.

A co robiła w tym czasie mamusia? Jednym okiem nadzorowałam Jędrka w kuchni (nadzór już prawie nie potrzebny, bo to nie pierwszy Jędrka raz w roli kucharza), a drugim okiem:

 

aniołek szydełkiem

 

Wierzcie mi, że gdybym miała tylko maleńkie dzieci, to z pewnością nie miałabym w ogóle czasu na robótki. Kiedy najstarsi synowie byli mali to zrobienie niewielkiej serwetki lub sweterka  zajmowało mi kilka miesięc. Przez pewnien czas łączyłam opiekę nad dziećmi z pracą i nauką - czas na robótki miałam tylko w wakacje. Tak naprawdę to od 6 lat iintetnsywnie nteresuję się robótkami i poszukuję nowych możliwości. Niedługo jeszczę napiszę o robótkach z Julkiem.

 

 

piątek, 07 listopada 2008
Prezent od Monikouette oraz ankieta czytelnicza

 

Wczoraj otrzymałam prezent od wspaniałej polskiej scraperki mieszkającej we Francji, czyli od Monikouette takie piękności i to tylko za napisanie zwykłego małego komentarza  o jej pracy. Zakładka i magnesik na lodówkę - w moim przypadku magnes jest na komputerze stojącym na biurku.

Moniko, bardzo Ci dziękuję.

 

A teraz zabawa czytelnicza, do której zaprosiła mnie Splocik

1. O jakiej porze dnia najczęściej czytasz? Wieczorem, bo wtedy dzieci mi nie przeszkadzają, kiedyś lubiłam czytać w niedzielne poranki.

2. Gdzie czytasz? W łóżku, czasami podczas gotowania obiadu, czyli w kuchni, zdarza się na ulicy lub w autobusie.

3. Jeśli czytasz na leżąco to najchętniej na plecach czy na brzuchu? Na plecach, ale w pozycji półsiedzącej, ew. na boku.

4. Jaki rodzaj książek czytasz najchętniej? Tzw. literaturę kobiecą, chociaż nie tylko, ale nie znoszę fantastyki - więc może być wszystko oprócz fantastyki.

5. Jaką książkę ostatnio kupiłaś? Ostatnio co środę kupuję Szpital Św. Hallvarda.

Z książek związanych z moim hobby - 

 

 

6. Co czytałaś ostatnio i co czytasz aktualnie? Ostatnio przeczytałam właśnie Szpital Św. Hallvarda, obecnie czytam "Katedrę w Barcelonie". Czytam ją już od jakiegoś czasu, bo niestety zaglądam do niej tylko przed snem.

7. Używasz zadładek czy zaginasz rogi? Nie zaginam rogów, zamiast zakładek używam różnych drobiazgów, nawet kawałki włóczek, chociaż odkąd otrzymałam w wymianie Craftladies dużą zakładkę w kształcie wachlarza jest lepiej, bo ta mi się nie gubi.

8. Co sądzisz o książkach do słuchania? Lubię je, chociaż nie mam zbyt wielu - ostatnio kupiłam sobie "Podanie o miłość" Grocholi właśnie w wersji audio, fajnie posłuchać podczas robótek albo zamiast radia przed snem.

9. Co sądzisz o e-bookach? Próbowałam się do nich przekonać, ale niestety nie mogę się skupić, bo szybko bolą oczy.

Do zabawy zapraszam Motylka oraz Violettę

 

wtorek, 07 października 2008
Losowanie już się odbyło
Bardzo serdecznie dziękuję za wszystkie życzenia.
Jest mi bardzo miło, że aż tyle serdecznych słów napisałyście.
 
Losowanie już się odbyło. 
Sierotką był mój 13-to letni syn Jędrek.
A bransoletkę otrzyma SŁONECZNIK61.
 
 Bardzo proszę o napisanie do mnie maila z danymi do wysłania prezenciku (adres mailowy w zakładkach).
 
Już myślę o następnym konkursie - może tym razem łapanie 100 000 na liczniku? (niedawno znowu wstawiłam licznik)
 
wtorek, 16 września 2008
Gadżeciara jestem

O tak, jestem gadżeciara. Nie, nie kręcą mnie nowe Ipody i inne takie tam, ale możliwoście na blogu jak najbardziej.

I też bardzo chcę mieć listę blogów, która mi pokazuje nowe wpisy u WAS.

Między innymi dlatego będę odwiedzać was z mojego bloga na blogspocie Makneta

Nie wiem czy przeniosę się tam na stałe, być może będę pisać równolegle, ale na prawdę trudno mi się zdecydować na całkowite przenosiny - zbyt sentymentalna jestem.

 


A robótka dla Judysi utknęła w martwym punkcie - oczywiście zabierając się do pracy WyDAWAŁO mi się, że mam 3 motki włóczki, którą kupiłam już wieki temu. Włóczki mam dwa motki i zabrakło mi dosłownie tylko na pliskę przy szyi.

 

Oczywiście myślałam, że jestem mądra i znalazłam w necie tę włóczkę, kolor na zdjęciu jak najbardziej odpowiadał mojemu kolorowi. Jakie było moje zdziwienie, gdy przyszła paczka z zupełnie innym kolore, a na dodatek z próbnika, który otrzymałam wynika, że mojego kolorku już nie ma. Oczywiście można by pójść do sklepu, w którym robiłam zakupy i zapytać czy nie uchwał się choć jedne moteczek. Można by, gdyby nie to, że sklepik od jakiegoś miesiąca jest remontowany. Niby jest otwarty, ale asortyment wraca na półki bardzo powoli.

Także pewnie będę musiała pruć i zrobić krótszą. Tak to jest jak ktoś jest niepoukładany. Moja nauczycielka z podstawówki zawsze mówiłe - kto nie ma w głowie ten ma w nogach. A no ma.

 

 

 

 

wtorek, 09 września 2008
Judysia

Prace nad sukieneczką trwają, ale na razie jeszcze nie ma czym się chwalić.

 

Dzisiaj tylko pochwalę się Judysią.

Zapraszam do oglądania zdjęć TUTAJ

środa, 09 lipca 2008
Dowcipnie

 Dowcip znaleziony u Truscaveczki

Starsza pani spoczywa na łożu śmierci. Przez wiele lat zabraniała mężowi dotykać pudełka po butach, stojącego na górnej półce w szafie, jednak tuż przed śmiercią każe je sobie przynieść. Wewnątrz znajduje się 25 tysięcy dolarów i szydełkowa serwetka.
Na pytanie męża o serwetkę odpowiada, że jej matka udzieliła jej pewnej rady tuż przed ich ślubem. Młoda żona miała, gdy tylko zdenerwuje się na męża, uszydełkować serwetkę, zamiast wybuchać gniewem. Mąż uśmiecha się błogo. Jak to miło pomyśleć, że tylko raz zdenerwowała się na niego...
Sprawa serwetki wyjaśniona, ale mąż pyta o pieniądze. odpowiedź umierającej żony brzmi: "To pieniądze, które zarobiłam na sprzedaży pozostałych serwetek."

Dopisek - środa godz.11.15

Idę sobie machnąć jakąś serweteczkę.

 
1 , 2 , 3 , 4
| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:
Moje dzieci
Moje inne stronki
Centrum Handmade
Kontakt - napisz do mnie
Galeria moich prac
Decoupage
scrapooking & cards making
Za jeden uśmiech
7 kolorów tęczy
Frywolitki
Igłą i nitką
Jak zrobić - ciekawe tutoriale
Knit Alongs
Kuchnia
Robótkowy misz-masz
Szydełkiem i na drutach
Uczę się
Ulubione robótkowe fora i portale
Wzory i schematy
Frost Shawl Jasmine Sukienka a'la Prada białe elementy sweter Juliette letni top Galeria elleFANT web stats stat24